Gonili i nie dogonili

Gonili i nie dogonili

fot. Kamil Nagórek (gp24.pl)

Na boisku w Ciecierzynie zakończyła się passa czterech meczów Orłów bez porażki. Gospodarze okazali się lepsi o jedno trafienie, choć po 21 minutach prowadzili już 3:0 (!), a prawdziwy popis dawał Łukasz Pankowski.

 Spotkanie rozgrywane było w anormalnych warunkach, arbiter główny z powodu fatalnej murawy, padającego deszczu i chłodu poważnie rozważał odwołanie zawodów. Ostatecznie jednak obie drużyny wyszły na boisko, a mecz w idealny sposób od dwóch trafień rozpoczęli gospodarze. To co było naszą przewagą w ostatnich tygodniach, tym razem okazało się naszą zmorą... Najpierw Jacek Zyska nie przeciął podania do starszego z Pankowskich, a ten strzelił po lewym rogu obok bramkarza. Chwilę później w zasadzie kopia tej akcji, a uderzenie posłane tym razem ponad Mateuszem Karasiem. 21. minuta, znów błąd Zyski i gol Pankowskiego. Blisko kwadrans później, przy rzucie wolnym wykonywanym przez byłego gracza lubelskiej Wieniawy, Karaś myli się przy próbie wybicia piłki wślizgiem i ta ląduje w siatce...  Orły odzyskały "mowę" na dziewięć minut przed przerwą, kiedy po podaniu Bartłomieja Pyry bramkę zdobył jego imiennik Hemperek.

 Druga połowa zaczęła się od... piątego trafienia KSC. Futbolówka stanęła w wodzie pod naszą bramką, co wykorzystał Radosław Woleń. Od tego momentu nasz zespół zmienił się pod względem stylu gry nie do poznania. W 61. minucie faul na świeżo wprowadzonym na murawę Damianie Mirońskim (spóźnił się na mecz ze względu na grę w Michowie prowadzonych przez niego młodzików) i rzut karny wykorzystuje Dawid Matyjaszek (pierwszy gol od blisko pół roku, nareszcie!). Po chwili nieprzepisowo powstrzymywany jest Pyra i nasz kapitan doprowadza z wapna do wyniku 3:5. W kolejnych minutach Tomasz Zawiślak uderza z rzutu wolnego w słupek, nie wykorzystuje też dobrego podania Mateusza Hinza. W sytuacji sam na sam Ciecierzyna górą Karaś, a w odpowiedzi czwartą bramkę dla Orłów zdobywa głową stoper Błażej Maciejczyk (to pierwsza w naszych barwach) – asysta Hinz. Do końca walczyliśmy o wyrównanie, ale cud się nie zdarzył. Po licznych rzutach rożnych trafialiśmy w bramkarza, Marcin Miturski główkował w słupek, a w doliczonym czasie po strzale tego zawodnika, piłkę głową do siatki skierował "Hinio". Gol nie został jednak uznany (zapewne spalony). Pięć minut wcześniej miejscowi nie wykorzystali kolejnej "setki".

 Szkoda porażki z zespołem, który właśnie przeskoczył nas w tabeli również z innego powodu. Otóż dzisiejsze spotkanie było wyjątkowym dla Marcina Miturskiego i Damiana Mirońskiego. Pierwszy reprezentował dziś nasz klub po raz 100. w lidze, drugi po raz... 200. (zaliczono jako prawdopodobny występ w meczu z Hetmanem z 2008, z którego brak relacji prasowej). "Baniak" dołączył tym samym do ekskluzywnego i bardzo wąskiego kazimierskiego "klubu setników", natomiast "Dymek" jest dopiero trzecim w historii zawodnikiem, który osiąga barierę dwustu ligowych gier. Więcej mają na koncie tylko Wojciech Starek i niedościgniony Michał Berliński (dziś wypadł ze składu z powodów zdrowotnych).

 Kolejnych setek, Panowie!

KS Ciecierzyn – Orły Kazimierz 5:4 (4:1)

Ł. Pankowski 3, 7, 21, 33, Woleń 47 – Hemperek 36, Matyjaszek 62 k, 64 k, Maciejczyk 78 g

Orły: Karaś – Zyska (46 Miturski), Żybura, Maciejczyk, J. Maciąg – Błaziak, Matyjaszek (k), Hemperek (46 Miroński), Zawiślak – Hinz – Pyra.

Żółte kartki: Woleń – Pyra, Hinz, Maciejczyk.

Sędziował: Słomka oraz Domański i Szyszka.

Widzów: ~20.

Komentarze

Dodaj komentarz
  • kosmita napisał
    Nie Macie jakiś dużo większych aspiracji, jak tylko walka o utrzymanie w jakiejś śmiesznej "SERIE A"?! Widzę, że od lat dobrych paru jest to samo, postępów nie widać, teraz POrażka z zespołem, któremu większość rywali dokłada równo, na dodatek 5 straconych goli... No ale czemu się z 2 strony dziwić, jacy piłkarze, taki poziom drużyny, marazm totalny. Inni mają dużo więcej ambicji.

  • ... napisał
    Nie no tam było mega zamieszanie w polu bramkowym i zawodnik Orłów wpadł w bramkarza przez co uniemożliwił jakąkolwiek interwencję. Moim zdaniem faul gwizdnięty słusznie. Ale pewnie tyle ile sędziów tyle byłoby interpretacji. Swoją drogą to sędzie mega aptekarz, nie za bardzo dawał pograć , ale raczej gwizdał sprawiedliwie w dwie strony. Gdyby się czepiać to można by też powiedzieć, że nie powinno być rzut wolnego, z którego padła 4 bramka dla Kazimierza. Pierwszy karny też tak do końca nie wiem jak interpretować, owszem kontakt był między zawodnikami, ale piłka w ogóle nie zmierzała w ten rejon boiska, w zasadzie to był wycofana przy lini bocznej przed pole karne, a faul był gwizdnięty na 7 metrze.
    Powodzenia!

  • Jeden za wszystkich wszyscy za jednego napisał
    W tej sytuacji nie było spalonego i niczego tak na prawdę sami wpadli na siebie bramkarz z obrońcą a sędzia uznał to za faul tyle w temacie sędzia zabrał prawidłowy remis... zasługiwaliśmy na ten punkt ale trudno nie wyszło...

do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości