Czarno to widzę...

Czarno to widzę...

Od towarzyskiego spotkania z liderem grupy drugiej lubelskiej klasy B Czarnymi 1947 Dęblin piłkarze Orłów Kazimierz rozpoczęli serię zimowych gier kontrolnych przygotowujących zespół do ligowych bojów w rundzie wiosennej. Toczony na sztucznym boisku MOSiR w Puławach mecz nie był przyjemnym doświadczeniem ani dla naszych zawodników, ani dla sprzyjających im obserwatorów, zarówno pod względem jakości boiskowych poczynań, jak i dalece niekomfortowej pogody.

 W pierwszych 45 minutach niebiesko-żółci wystąpili w składzie najmocniejszym do sklecenia przy takich, a nie innych obecnych na zbiórce personaliach. Za drużynę – wobec nieobecności przeziębionego trenera Damiana Mirońskiego – odpowiadali dziś trener juniorów Piotr Dobosz oraz Mateusz Hinz. Po raz pierwszy od lipca zeszłego roku w naszych szeregach pojawił się Krzysztof Śpiewak, który chyba nareszcie wyleczył długotrwałą kontuzję, z którą borykał się przez szereg miesięcy. Dęblinianie wyszli na prowadzenie bardzo szybko, bo już w drugiej minucie, dobijając z dalszej odległości zablokowany uprzednio strzał. Orły mogły wyrównać niemal od razu – udało im się to jednak dopiero w drugiej korzystnej sytuacji, a do siatki po wyprzedzeniu stoperów trafił Robert Grzyb. Rywal odpowiedział po upływie kolejnych ośmiu minut, tym razem udanie lobując bramkarza w sytuacji sam na sam. Do zakończenia pierwszej połowy żadna ze stron nie znalazła już drogi do celu. Obie ekipy wypracowały sobie podobnie małą liczbę sytuacji strzeleckich, jednak to Czarni byli w tym zakresie minimalnie bardziej skuteczni. Faktem jest, że remis lepiej oddawałby równowagę sił w tej części gry: żaden z oponentów nie prezentował piłkarskiego rzemiosła wartego większej uwagi, co w przypadku dęblinian (liderów B-klasy z bilansem meczów 9-2-1 oraz bramek 48-5) było pewnym rozczarowaniem. Nasi opiekunowie zwracali w przerwie uwagę swych podopiecznych na braki w komunikacji i dużą dysproporcję w rozstawianiu się formacji względem siebie; bolączką był też brak strzeleckiego instynktu u napastników – gdy już nadarzyła im się okazja – oraz ogólne niezgranie partnerów.

 W końcówce pierwszej połowy naszym graczom brakowało sił (przypomnijmy: są dopiero po dwóch jednostkach treningowych), więc po wymianie połów na murawę wybiegło sześciu zmienników. O ile przed tymi zmianami radziliśmy sobie średnio, to po nich wyraźnie gorzej, o czym najlepiej świadczy rezultat za ten okres – 1:5! Czarni podwoili prowadzenie między 49. a 59. minutą (za pierwszym razem po krótkim strzale z ostrego kąta, za drugim po szybkim rajdzie skrzydłem i dograniu tuż przed bramkę), a gdyby mieli więcej szczęścia (m.in. trafili w słupek) mogli spokojnie je w tym fragmencie nawet potroić. Orły nie kwapiły się do ataków, a nieliczne próby ich zawiązywania ginęły w fazie zarodkowej daleko od pola karnego przeciwnika. Czarni nadal nie porywali, ale że mieli słabszego niż w pierwszych 45 minutach rywala, to udało im się to strzelecko wykorzystać. W osiem minut (75.–82.) odskoczyli aż na 7:1, wbijając kolejne gole w podobny sposób, po kontrze bokiem, dośrodkowaniu na dziesiąty-dwunasty metr i bezproblemowym trafieniu do siatki. Dopiero w samej końcówce niebiesko-żółci przepchnęli ciężar gry nieco do przodu, co przyniosło owoc w postaci kilku mniej lub bardziej groźnych strzałów (w tym uderzeń z dalszych odległości z rzutów wolnych Hinza i Jakuba Boneckiego) oraz bramki byłego piłkarza Orłów, od pewnego czasu występującego w klubie z podokręgu radomskiego, obecnie zastanawiającego się nad swoją przyszłością (w tej akcji obrońcy Czarnych, zamiast próbować zabrać mu piłkę, wycofywali się rakiem zostawiając pomocnikowi dużo miejsca na oddanie strzału przy ich prawym słupku). Rozmiary porażki można było jeszcze zmniejszyć, ale gdy przychodziło co do czego, nasza młodzież bała się wpisania na listę strzelców...

 Kolejny mecz kontrolny rozegramy za tydzień z Draco Kowala.

Orły Kazimierz – Czarni 1947 Dęblin 2:7 (1:2)

Grzyb 12, zawodnik testowany I 83 – ? 2, ? 20, ? 49, ? 59, ? 75, ? 79, ? 82

Orły (I połowa): Juszczuk – Bonecki, Miturski, Błaszczak, Nachowicz – Borowski, Berliński, Śpiewak, Niezabitowski – Łukowski, Grzyb. (II połowa): Juszczuk – Błaziak, Berliński, Kacper Lasota, Hinz – Pogoda (75 Borowski), zawodnik testowany I, Frąg, Niezabitowski (71 Nachowicz) – Łukowski (68 Bonecki), Grzyb (66 Nastaj, 77 Pogoda).

Sędziował: Komorek.

Widzów: ~20.

Komentarze

Dodaj komentarz
  • Ojoj napisał
    (w tej akcji obrońcy Czarnych, zamiast próbować zabrać mu piłkę, wycofywali się rakiem zostawiając pomocnikowi dużo miejsca na oddanie strzału przy ich prawym słupku). (https://orlykazimierz.futbolowo.pl)

    Chyba nie ten mecz ogladaliscie ,gdyby nie to że obrońca Czarnych się zakiwal nie mielibyście szansy oddać strzału w tej akcji ... Dużo dużo szczęścia zresztą tak jak i przy 1 bramce w której stoper Czarnych może zapisać sobie asystę

do góry więcej wersja klasyczna
Wiadomości (utwórz nową)
Brak nieprzeczytanych wiadomości